wtorek, 25 czerwca 2013

Recenzja: The Amazing Spider-Man: Narodziny Venoma

   Dzięki uprzejmości Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela miałem znów okazję przenieść się w czasy mojego dzieciństwa i zasmakować magi kultowego wydawnictwa TM-SEMIC. Dawno temu, gdy Polska stawała się krajem hiper-kapitalizmem płynącym, przemycono na teren naszego kraju super bohaterów prosto z Ameryki. Na pierwszy ogień trafił Spider-man, który mnie małego dzieciaka kompletnie ujął i prawdopodobnie był prowodyrem mojej komiksowej pasji. Teraz na półki naszych sklepów ponownie trafiają zeszyty z tamtych lat, skomponowane w albumy tematyczne.Piter Parker był prekursorem Geekowskiego snu w Polsce, fajtłapa, który jest geniuszem i ogólnie ma pod górę w życiu, za sprawą super mocy ruchał modelki i stawał się cool, a wielu chciało być cool ( niektórzy chcą być cool do tej pory pomimo upływu 20 lat).



   Wydawnictwo The Amazing Spider-Man : Narodziny Venoma, to kompilacja zeszytów, które mają nam przybliżyć genezę jednego z najbardziej lubianych wrogów człowieka pająka. Tak oto poznajemy jak ten przebiegły symbiont znalazł się na Ziemi i ostatecznie ukształtował się w postać zwaną Venomem (szkoda tylko, że nikomu nie zjada mózgu). Czytelnikom zaprezentowano wędrówkę poprzez kilkanaście zeszytów Marvela, niestety jest to wędrówka na skróty w związku z tym, często omijają nas poboczne wątki, a na następnej stronie zamiast epickiej potyczki, mam notkę, krótko opisującą wydarzenia z pominiętych w polskim wydawnictwie epizodów przygód Spider-Mana.

   Sama historia jest dość barwna, zaczynając od tego, że Spider-Man powraca z innej planety na Ziemię po epickich bojach, które toczył, kończąc na masie wszelakich przeciwników, którzy przetaczają się przez komiks. Niestety opowieść siłą rzeczy jest wyrwana z kontekstu, więc czytelnicy, którzy nie mieli jeszcze styczności z uniwersum Marvela mogą czuć się zagubieni. Sam byłem mocno zaskoczony faktem, że mimo upływu lat od ostatniego kontaktu z tą historią opowieść o narodzinach Venoma bywa momentami wciągająca. Powiedzmy sobie szczerze komiksy o człowieku pająku wydawana w latach 90 na terenie Polski były raczej prostymi opwieściami, których olbrzymim plusem był dystans bohatera do samego siebie i kreska świetnych rysowników, lecz same historie bardzo często były dość infantylne, sprowadzając pajączka do roli mentalnego 12 lat wśród niezdarnych złoczyńców. Piter zawsze jest przedstawiany jako postać niedostosowana do realnego życia, niezdarna i bezbronna, dzięki super mocą odpycha od siebie realny świat, po założeniu maski przechodzi metamorfozę i swoje wady zamienia w zalety, niezdarność w cool lekkomyślność, a bezbronność w super siłę. Tutaj jednak ku memu zaskoczeniu byłem świadkiem śmierci policjanta, a także dość nieprzyzwoitego pocieszania naszego bohatera przez swoją ukochaną, pajączek nadal jest beztroskim chłopakiem, ale tym razem świat wokół niego jest odrobinę dojrzalszy i co za tym idzie brutalniejszy.

   Zdecydowanym plusem całego albumu jest kreska, możemy obserwować ewolucję stylu Todd McFarlane'a, którego dużym atutem jest świetne przedstawienie anatomii postaci. Tak więc mamy przed sobą historię rozgrywającą na terenie ogromnej metropolii, poprzez, którą rysownik poruszą się z niezwykła sprawnością, same rysunki przypominają miejscami bilbordy reklamowe, co sprawia, że cała historia wydaje się być zapisana na reklamach zwisających z wieżowców w wielkim mieście.

   W tym fajnym zestawie otrzymaliśmy jeszcze materiały dodatkowe, które na szczęście nie są bzdetami typu  „Spider-man został ugryziony przez radioaktywnego pająka, poznajmy jego historię w trzech zdaniach”, lecz dość rzeczowym jak na możliwości takiego albumu przestawienie historii losów Venoma na łamach wydawnictwa i scenarzysty Toma DeFalco, który miał duży wpływ na postać pajączka.


   Podsumowując, na uwadze trzeba mieć fakt, że jak na nasz rynek wydawniczym 40zł za komiks wydany w taki sposób i do tego Marvela będzie zawsze atrakcyjną ceną. Otrzymujemy ciekawą historię, momentami infantylną (ale taki, już jest Spider-man), która dla fanów gatunku może być nostalgiczną podróżą do czasów dzieciństwa, a dla nowych czytelników ciekawą „kartką z kalendarza”, jeśli jednak oczekujesz czegoś więcej od tych zeszytów ( mistrzowskiej kreski, świetnej fabuły i zetknięcia z wysoką sztuką) to raczej nie znasz się na komiksach, gdyż z założenia Człowiek Pająk to czysta rozrywka i z tego zdania wywiązuje się doskonale. 


Daje temu komiksowi: